[x]

deviantART

 

Comment on 96. Need -Alice- by ~maziax [top] [parent]

To nie tak, że ja się tak całkiem boję, ja wiem, że tam jestem tylko ja, to po prostu.... nie wiem, jak to nawet opisać, dosyć dziwne uczucie... nie wiem, miałaś może kiedyś takie uczcucie, że niby wszystko wygląda i jest tak jak dawniej, ale coś nie gra? Jakby błąd w "systemie" i może teraz zdarzyć się wszystko bez żadnych praw logiki, fizyki czy czegokolwiek? Ja mam tak często. Moje życie jest dosyć paranoiczne, wielokrotnie czuję rzeczy, których nie powinnam czuć i przejmuję się bardziej tym co, sobie sama stworzyłam, niż tym "prawdziwym" (piszę w cudzysłowiu, bo dla mnie prawdziwość to rzecz względna). Tak jakbym stała zawsze o krok od granicy zdrowia psychicznego i obłędu Moja "wymyślona kraina" (nie lubię tego wyrażenia, jest w tym coś infantylnego i pogardliwego) nie jest wcale szczęśliwa i nie jest bezpieczna, częstokroć zdarzało się, że tym co się działo tam, wyniszczałam siebie, dlatego mój świat zewnętrzny musi być bezpieczny i stały, żebym mogła gdzieś przed tym uciec. Moje życie zewnętrzne wydaje się nudne, łatwo popadam w rutynę, boję się zmian. Po prostu moje życie "tam" jest zbyt odjechane, gdyby jeszcze "tu' było pogmatwane, po prostu bym się pogubiła. Dopkóki mam bezpieczeństwo świata zewenętrznego, lubię takie życie. Jeszcze nigdy nie zatraciłam całkowicie kontaktu z rzeczywisatością, ale boję się, że pewnego dnia to się stanie. Że po prostu pewnego dnia przekroczę tę granicę, zza której już się nie wraca. Że przestanie być podział na bezpieczne "tu" i ciekawe "tam". Moje koszmary z "tam" przejdą tu i nie będzie już żadnego miejca, żeby się przed nimi schować. A ja nawet nie będę mogła już rozpoznać w którym świecie jestem i nad tym zapanować. Boję się stanu, w którym straciłabym całkowitą kontrolę nad swoimi myślami. Nie wiem, czy mnie rozumiesz.
Nie wiem dlaczego właśnie lustro stało się uosobieniem tych lęków. Jest dla mnie jakby najbardziej nieprzewidywalnym składnikiem rzeczywistości, nad którym mam najmniejszą kontrolę. Najgorszy jest ten moment, kiedy zbliżam się do lustra i już je widzę, ale jeszcze nie jestem naprzeciwko nigo i nie widzę swojej twarzy. Bo w tym jednym krótkim momencie naprawdę nie wiem, co zobaczę.

--
"You'd like to see him suffer
For your fantasy and thrill
He fell sick while we made love
He's out there, somewhere, still "

Devious Comments

i nie mów jej że tego nie ma. ona wierzy w to.
rysunek z klimatem po prostu. podoba mi się.

--
do you dream of me?
Świetne. Masz talent i swój własny sposób tworzenia. Fav

--
:hexentanz:
Zapraszam na [link]
cieszę się, dziękuję (:
Ja mam obsesję na punkcie luster. Ale wracając do tematu. Podobają mi się Twoje rysunki. Mają taki specyficzny kilmat.

--
"You'd like to see him suffer
For your fantasy and thrill
He fell sick while we made love
He's out there, somewhere, still "
tzn? (:

dziękuję i mam nadzieję, że ten "specyficzny klimat" działa na plus- może to dlatego, że zazwyczaj wyładowywuję się podczas rysowania
Ja mam tak samo z pisaniem, też się wyładowywuję. Nie wiem, jak mogłabym żyć bez tego.

Obsesja na punkcie luster objawia się w różnych miejscach i na różne sposoby. Najbardziej daje o sobie znać, kiedy musze przejść przez przedpokój w środku nocy i ilekroć mijam lustro, wydaje mi się, że zobaczę swoją twarz zdeformowaną, albo inną. Niby mnie, ale nie mnie. Nie wiem, skad mi się to wzięło ;-) W dzieciństwie, żeby się nie bać, wymyśliłam Veniię (imię brzmiące jak z tandetnego fantasy, wiem). Ona była tą z lustra, tą zdeformowaną, gorszą częścią mnie. Reprezentowała moją skrywaną, ciemną stronę. Brzmi głupio, ale autentycznie pomagało. Bo dawało świadomość, że cokolwiek nie siedzi w lustrze, to jest to mną. Veniia mogła być przerażająca, mogła być zła i niebezpieczna, ale była też częścią mnie, moją siostrą. Nie skrzywidziłaby mnie, bo ja byłam ją. Odkąd wymyśliłam Veniię, przestało być tak, jakby w lustrze czychał na mnie potwór. To ja byłam potworem z lustra.
Teraz już się nie boję, ale to dziwne wrażenie że coś nie gra pozostaje.

--
"You'd like to see him suffer
For your fantasy and thrill
He fell sick while we made love
He's out there, somewhere, still "
łaa (nie wiem co powiedzieć;), tzn spotkałam się żeby się ktoś bał spojżeć w lustro ale to zazwyczaj po oglądnięciu czegoś... bardzo ciekawe ^^
To nie tak, że ja się tak całkiem boję, ja wiem, że tam jestem tylko ja, to po prostu.... nie wiem, jak to nawet opisać, dosyć dziwne uczucie... nie wiem, miałaś może kiedyś takie uczcucie, że niby wszystko wygląda i jest tak jak dawniej, ale coś nie gra? Jakby błąd w "systemie" i może teraz zdarzyć się wszystko bez żadnych praw logiki, fizyki czy czegokolwiek? Ja mam tak często. Moje życie jest dosyć paranoiczne, wielokrotnie czuję rzeczy, których nie powinnam czuć i przejmuję się bardziej tym co, sobie sama stworzyłam, niż tym "prawdziwym" (piszę w cudzysłowiu, bo dla mnie prawdziwość to rzecz względna). Tak jakbym stała zawsze o krok od granicy zdrowia psychicznego i obłędu Moja "wymyślona kraina" (nie lubię tego wyrażenia, jest w tym coś infantylnego i pogardliwego) nie jest wcale szczęśliwa i nie jest bezpieczna, częstokroć zdarzało się, że tym co się działo tam, wyniszczałam siebie, dlatego mój świat zewnętrzny musi być bezpieczny i stały, żebym mogła gdzieś przed tym uciec. Moje życie zewnętrzne wydaje się nudne, łatwo popadam w rutynę, boję się zmian. Po prostu moje życie "tam" jest zbyt odjechane, gdyby jeszcze "tu' było pogmatwane, po prostu bym się pogubiła. Dopkóki mam bezpieczeństwo świata zewenętrznego, lubię takie życie. Jeszcze nigdy nie zatraciłam całkowicie kontaktu z rzeczywisatością, ale boję się, że pewnego dnia to się stanie. Że po prostu pewnego dnia przekroczę tę granicę, zza której już się nie wraca. Że przestanie być podział na bezpieczne "tu" i ciekawe "tam". Moje koszmary z "tam" przejdą tu i nie będzie już żadnego miejca, żeby się przed nimi schować. A ja nawet nie będę mogła już rozpoznać w którym świecie jestem i nad tym zapanować. Boję się stanu, w którym straciłabym całkowitą kontrolę nad swoimi myślami. Nie wiem, czy mnie rozumiesz.
Nie wiem dlaczego właśnie lustro stało się uosobieniem tych lęków. Jest dla mnie jakby najbardziej nieprzewidywalnym składnikiem rzeczywistości, nad którym mam najmniejszą kontrolę. Najgorszy jest ten moment, kiedy zbliżam się do lustra i już je widzę, ale jeszcze nie jestem naprzeciwko nigo i nie widzę swojej twarzy. Bo w tym jednym krótkim momencie naprawdę nie wiem, co zobaczę.

--
"You'd like to see him suffer
For your fantasy and thrill
He fell sick while we made love
He's out there, somewhere, still "

Site Map