To nie tak, że ja się tak całkiem boję, ja wiem, że tam jestem tylko ja, to po prostu.... nie wiem, jak to nawet opisać, dosyć dziwne uczucie... nie wiem, miałaś może kiedyś takie uczcucie, że niby wszystko wygląda i jest tak jak dawniej, ale coś nie gra? Jakby błąd w "systemie" i może teraz zdarzyć się wszystko bez żadnych praw logiki, fizyki czy czegokolwiek? Ja mam tak często. Moje życie jest dosyć paranoiczne, wielokrotnie czuję rzeczy, których nie powinnam czuć i przejmuję się bardziej tym co, sobie sama stworzyłam, niż tym "prawdziwym" (piszę w cudzysłowiu, bo dla mnie prawdziwość to rzecz względna). Tak jakbym stała zawsze o krok od granicy zdrowia psychicznego i obłędu Moja "wymyślona kraina" (nie lubię tego wyrażenia, jest w tym coś infantylnego i pogardliwego) nie jest wcale szczęśliwa i nie jest bezpieczna, częstokroć zdarzało się, że tym co się działo tam, wyniszczałam siebie, dlatego mój świat zewnętrzny musi być bezpieczny i stały, żebym mogła gdzieś przed tym uciec. Moje życie zewnętrzne wydaje się nudne, łatwo popadam w rutynę, boję się zmian. Po prostu moje życie "tam" jest zbyt odjechane, gdyby jeszcze "tu' było pogmatwane, po prostu bym się pogubiła. Dopkóki mam bezpieczeństwo świata zewenętrznego, lubię takie życie. Jeszcze nigdy nie zatraciłam całkowicie kontaktu z rzeczywisatością, ale boję się, że pewnego dnia to się stanie. Że po prostu pewnego dnia przekroczę tę granicę, zza której już się nie wraca. Że przestanie być podział na bezpieczne "tu" i ciekawe "tam". Moje koszmary z "tam" przejdą tu i nie będzie już żadnego miejca, żeby się przed nimi schować. A ja nawet nie będę mogła już rozpoznać w którym świecie jestem i nad tym zapanować. Boję się stanu, w którym straciłabym całkowitą kontrolę nad swoimi myślami. Nie wiem, czy mnie rozumiesz. Nie wiem dlaczego właśnie lustro stało się uosobieniem tych lęków. Jest dla mnie jakby najbardziej nieprzewidywalnym składnikiem rzeczywistości, nad którym mam najmniejszą kontrolę. Najgorszy jest ten moment, kiedy zbliżam się do lustra i już je widzę, ale jeszcze nie jestem naprzeciwko nigo i nie widzę swojej twarzy. Bo w tym jednym krótkim momencie naprawdę nie wiem, co zobaczę.
--
"You'd like to see him suffer For your fantasy and thrill He fell sick while we made love He's out there, somewhere, still "
Ja mam tak samo z pisaniem, też się wyładowywuję. Nie wiem, jak mogłabym żyć bez tego.
Obsesja na punkcie luster objawia się w różnych miejscach i na różne sposoby. Najbardziej daje o sobie znać, kiedy musze przejść przez przedpokój w środku nocy i ilekroć mijam lustro, wydaje mi się, że zobaczę swoją twarz zdeformowaną, albo inną. Niby mnie, ale nie mnie. Nie wiem, skad mi się to wzięło W dzieciństwie, żeby się nie bać, wymyśliłam Veniię (imię brzmiące jak z tandetnego fantasy, wiem). Ona była tą z lustra, tą zdeformowaną, gorszą częścią mnie. Reprezentowała moją skrywaną, ciemną stronę. Brzmi głupio, ale autentycznie pomagało. Bo dawało świadomość, że cokolwiek nie siedzi w lustrze, to jest to mną. Veniia mogła być przerażająca, mogła być zła i niebezpieczna, ale była też częścią mnie, moją siostrą. Nie skrzywidziłaby mnie, bo ja byłam ją. Odkąd wymyśliłam Veniię, przestało być tak, jakby w lustrze czychał na mnie potwór. To ja byłam potworem z lustra. Teraz już się nie boję, ale to dziwne wrażenie że coś nie gra pozostaje.
--
"You'd like to see him suffer For your fantasy and thrill He fell sick while we made love He's out there, somewhere, still "
To nie tak, że ja się tak całkiem boję, ja wiem, że tam jestem tylko ja, to po prostu.... nie wiem, jak to nawet opisać, dosyć dziwne uczucie... nie wiem, miałaś może kiedyś takie uczcucie, że niby wszystko wygląda i jest tak jak dawniej, ale coś nie gra? Jakby błąd w "systemie" i może teraz zdarzyć się wszystko bez żadnych praw logiki, fizyki czy czegokolwiek? Ja mam tak często. Moje życie jest dosyć paranoiczne, wielokrotnie czuję rzeczy, których nie powinnam czuć i przejmuję się bardziej tym co, sobie sama stworzyłam, niż tym "prawdziwym" (piszę w cudzysłowiu, bo dla mnie prawdziwość to rzecz względna). Tak jakbym stała zawsze o krok od granicy zdrowia psychicznego i obłędu Moja "wymyślona kraina" (nie lubię tego wyrażenia, jest w tym coś infantylnego i pogardliwego) nie jest wcale szczęśliwa i nie jest bezpieczna, częstokroć zdarzało się, że tym co się działo tam, wyniszczałam siebie, dlatego mój świat zewnętrzny musi być bezpieczny i stały, żebym mogła gdzieś przed tym uciec. Moje życie zewnętrzne wydaje się nudne, łatwo popadam w rutynę, boję się zmian. Po prostu moje życie "tam" jest zbyt odjechane, gdyby jeszcze "tu' było pogmatwane, po prostu bym się pogubiła. Dopkóki mam bezpieczeństwo świata zewenętrznego, lubię takie życie. Jeszcze nigdy nie zatraciłam całkowicie kontaktu z rzeczywisatością, ale boję się, że pewnego dnia to się stanie. Że po prostu pewnego dnia przekroczę tę granicę, zza której już się nie wraca. Że przestanie być podział na bezpieczne "tu" i ciekawe "tam". Moje koszmary z "tam" przejdą tu i nie będzie już żadnego miejca, żeby się przed nimi schować. A ja nawet nie będę mogła już rozpoznać w którym świecie jestem i nad tym zapanować. Boję się stanu, w którym straciłabym całkowitą kontrolę nad swoimi myślami. Nie wiem, czy mnie rozumiesz. Nie wiem dlaczego właśnie lustro stało się uosobieniem tych lęków. Jest dla mnie jakby najbardziej nieprzewidywalnym składnikiem rzeczywistości, nad którym mam najmniejszą kontrolę. Najgorszy jest ten moment, kiedy zbliżam się do lustra i już je widzę, ale jeszcze nie jestem naprzeciwko nigo i nie widzę swojej twarzy. Bo w tym jednym krótkim momencie naprawdę nie wiem, co zobaczę.
--
"You'd like to see him suffer For your fantasy and thrill He fell sick while we made love He's out there, somewhere, still "
Daily Literature Deviations is a group that is dedicated to bringing literature to the forefront of the deviantArt community. We attempt to accomplish this by daily featuring Literature artists from around the community that deserve the recognition, but are not getting it.
Each day we will feature 10 deviations from the Literature categories in a News Article. In order to support the artists that we feature, we ask that you the news article as well as check out the individual pieces. We understand that each day you may not be able to check out each and every one of the pieces, everyone has their own things going on. We just ask that you make an attempt to help support the growing Literature community.
The Cutting Edge is a weekly article that features brand new selected high quality art products that caught our eyes. Check out the cutting edge prints some of your fellow artists have submitted in the past week!
When it comes to community spirit, `Rushy is a shining example. From participating in devmeets, to providing positive encouragement to other artists, `Rushy can always be found demonstrating what it really takes to be a true deviant. It's without any hesitation that we are delighted to award the Deviousness Award for July 2009 to `RushyRead More
Nie wiem dlaczego właśnie lustro stało się uosobieniem tych lęków. Jest dla mnie jakby najbardziej nieprzewidywalnym składnikiem rzeczywistości, nad którym mam najmniejszą kontrolę. Najgorszy jest ten moment, kiedy zbliżam się do lustra i już je widzę, ale jeszcze nie jestem naprzeciwko nigo i nie widzę swojej twarzy. Bo w tym jednym krótkim momencie naprawdę nie wiem, co zobaczę.
--
"You'd like to see him suffer
For your fantasy and thrill
He fell sick while we made love
He's out there, somewhere, still "